Co widzimy, kiedy patrzymy?

Andrzejkowe warsztaty pełne refleksji

Od początku sezonu 2025 roku mam ogromną przyjemność być wystawczynią Targu Wielkowiejskiego. To właśnie tutaj rozpoczęła się moja przygoda jako twórczyni biżuterii z żywicy epoksydowej, ale też miałam okazję na zupełnie nowej płaszczyźnie doświadczyć i wzmocnić swoje przekonanie o tym, jak ważne jest prawdziwe, bezpośrednie spotkanie z drugim człowiekiem.

W ubiegłym tygodniu miałam przyjemność uczestniczyć w dwudniowych targach organizowanych we współpracy z Galerią Factory w Modlniczce. Wydarzenie było wyjątkową okazją, by lokalność w najprostszym i najbardziej autentycznym znaczeniu połączyć z przestrzenią nowoczesnej Galerii handlowej. Lokalni twórcy i producenci prezentowali swoje wyroby, lokalne jedzenie, rękodzieło oraz warsztaty. Wielu odwiedzających po raz pierwszy zetknęło się z Targiem Wielkowiejskim, a stoisko stało się dla nas szansą, by pokazać się szerszemu gronu i zainspirować kolejne osoby do zainteresowania się lokalnością.

W programie znalazły się m.in. warsztaty szydełkowania, możliwość spróbowania lokalnych miodów czy tworzenia biżuterii. Mnie przypadł zaszczyt poprowadzenia symbolicznego warsztatu wróżenia nawiązującego do andrzejkowych tradycji.

Choć warsztat opierał się na lekkiej formie zabawy: laniu wosku i losowaniu obrazków, miał też głębszy wymiar. Chciałam pokazać uczestnikom, że to, co nas spotyka, często zależy od tego, jak to interpretujemy. Nie mamy pełnej kontroli nad wydarzeniami, ale mamy wpływ na ich odczytanie i znaczenie.

Zastanawiałam się, czy w środku galerii handlowej, podczas „czarnego piątku” i „czarnego tygodnia”, czyli weekendu szaleństwa przedświątecznych promocji, ktoś w ogóle zatrzyma się choć na chwilę refleksji. Ku mojemu zaskoczeniu zatrzymywali się naprawdę różni ludzie: rodziny z dziećmi, młodzi dorośli, seniorzy, osoby, które przyszły same, a czasem tylko „na moment”.

Jedną z pierwszych osób, które podeszły do stoiska, była starsza pani. Przyszła z wyraźną ciekawością i oczekiwaniem, że czekają ją „prawdziwe wróżby”. Z tego krótkiego pytania narodziła się głęboka rozmowa o tym, jak dziś trudno odróżnić to, co prawdziwe, od tego, co wykreowane. Mówiłyśmy o świecie, w którym treści potrafią wyglądać bardziej wiarygodnie niż rzeczywistość. W pewnym momencie niemal jednocześnie stwierdziłyśmy, że najbardziej prawdziwe jest to, że stoimy tutaj i rozmawiamy. Że w środku pełnej pośpiechu galerii prowadzimy autentyczną rozmowę, która jest bardziej realna niż wszystko wokół nas.

Zdarzało się też, że uczestnicy reagowali inaczej. Jedna z pań, zapytana o to, co widzi w wylanym wosku, odpowiedziała: „To przecież nie psychoterapia, tylko wróżenie”. Oczekiwała gotowych odpowiedzi i nie chciała samodzielnie spróbować interpretacji. A przecież to, co można dostrzec w kształcie wosku, zależy w dużej mierze od wyobraźni. Warto czasem zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, co podpowiada nam własna głowa.

Wiele osób mówiło po prostu „nie wiem”. To bardzo szczera i częsta reakcja, która wcale nie oznacza braku zaangażowania, a raczej to, że nie zawsze pozwalamy sobie zajrzeć głębiej. Interpretacja wymaga momentu zatrzymania i odrobiny otwartości.

Na tym tle wyjątkowo zapadło mi w pamięć spotkanie z chłopcem, który podszedł do stoiska z ogromną chęcią uczestniczenia w rozmowie. Bez wahania angażował się w każde zadanie, samodzielnie interpretował symbole i chętnie szukał znaczeń. Klucz, który wylosował, stał się dla niego obrazem otwierających się możliwości i nowych dróg. Z kolei woskowy kształt przypominający słonia skojarzył mu się z mądrością, nauką i podróżami. Najbardziej ujęła mnie jego gotowość do szukania różnych opcji i aktywnego uczestniczenia w rozmowie o tym, co i jak widzimy.

Każde wydarzenie można odczytać na wiele sposobów. Można widzieć w nim zagrożenie albo szansę. Można zatrzymać się na jednej interpretacji albo pozwolić sobie na poszukiwanie innych. Życie przynosi również trudne sytuacje, których nie da się odczytać pozytywnie, ale to nasza reakcja bywa pierwszym krokiem do zrozumienia siebie i świata.

Dlatego zachęcam Państwa, tak jak uczestników warsztatów, aby zatrzymać się czasem na chwilę i sprawdzić, jaka pojawia się pierwsza reakcja. Nawet jeśli brzmi ona jedynie „nie wiem”. Za tym krótkim zdaniem często kryje się początek interpretacji, która dopiero dojrzewa.

Czasem taka minuta refleksji, nawet w środku galerii handlowej, w trakcie „czarnego weekendu”, okazuje się najbardziej prawdziwa.

Targ Wielkowielski dał nam możliwość rozmowy i spotkania, a także wspólnego przyjrzenia się temu, jak interpretujemy świat. To były krótkie momenty, ale właśnie takie warto pielęgnować.
Tekst Anna Sidorowicz, fot. Janusz Bończak